środa, 10 lutego 2016

"Kompleksy. Nie doceniamy tego, co mamy..."

To ja kilka lat temu ;)



Emotikon wink
Czasem tęsknię za czasami, kiedy mogłam jeść wszystko bez ograniczeń, cheat meale były na porządku dziennym i byłam szczupła + - 52 kg. Oczywiście stres także robił swoje - ach, obrona pracy licencjackiej - życie na sałacie i pieczywie... Nic innego nie przechodziło mi przez gardło. Stres.

Ale... 
Wtedy też dopiero zaczynałam przygodę z fitnessem, ćwiczyłam mało. Byłam młoda i zdrowa ;)Emotikon winkAch, te dwudziestolatki! Nie trzeba się za bardzo wysilać i jest dobrze. Emotikon wink

Z czasem jednak moje ciało zaczęło się zmieniać... żeby masa mięśniowa wzrosła, trzeba było zacząć jeść. Zdrowo i regularnie.
Odkąd pamiętam, ciągle mi coś w sobie nie pasowało. Za mała pupa, za duża pupa, nogi...za grube, łydki...umięśnione...ręce za mało umięśnione/za bardzo umięśnione... i tak w kółko.
Też tak macie, że czasem wystarczy jakiś jeden gorszy dzień żeby nagle dużo rzeczy Wam się nie podobało?

Kumulacja mojego narzekania nadeszła rok temu. Wtedy faktycznie miałam ku temu prawo - w krótkim czasie przytyłam prawie 10 kg nie zmieniając diety ani formy aktywności.
Początkowo obwiniałam siebie - "eeehhh...to przez ten stres...jadłam więcej słodyczy, to moja wina, muszę więcej ćwiczyć i mniej jeść."
Nie pomogło - jadłam coraz mniej i nadal tyłam. Krytyczny stosunek do siebie kazał mi znowu zmniejszyć ilość kcal, szukałam winy tylko w sobie. Jednak, gdy prawie już tylko piłam wodę (!!!), nadal tyłam, zrobiłam badania. BANG!
Wyszło coś. Jeden lekarz, drugi lekarz, konsultacje, podejrzenia. Tarczyca. Leki, hormony do końca życia, dieta. I tak od roku.

Udało mi się powoli wrócić do siebie, teraz jestem na etapie eksperymentu: po konsultacji z lekarzem, odstawiłam wszystkie leki i trzymam samą dietę, zobaczymy, co czas pokaże. Na razie nic negatywnego się nie dzieje...

Dieta dietą, ale raz na jakiś czas robię odstępstwa. Dla zdrowia...psychicznego 



Emotikon w

Wniosek: słuchaj organizmu, nie zawsze ufaj wszystkim lekarzom! (mojemu nie zależało zbytnio na tym żebym wyzdrowiała, mam nadzieję, że taki zdarza się raz na milion).

Zdrowia! 

Marta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz